środa, 16 sierpnia 2017

niedziela, 13 sierpnia 2017

morze, plaża i palmy... | sesja zdjęciowa z Włoch

Hej! Połowa sierpnia za nami! Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało. Zostało niewiele co z wakacji, a ja mam jeszcze tyle postów do zrealizowania w tym miesiącu, że sama zastanawiam się, jak zmieści mi się to w dwóch tygodniach. Tak przyzwyczaiłam się do mnóstwa wolnego czasu i robienia czegoś, kiedy akurat najdzie mnie na to ochota, że ciężko będzie przestawić mi się na życie w biegu. Z drugiej strony, może i potrzebuje trochę takiej dyscypliny. Poniżej znajdziecie sesję zdjęciową z Włoch, którą wykonała mi moja koleżanka i jestem z niej bardzo zadowolona. Generalnie, niedawno dodałam jeden wpis z Włoch i myślałam, że na tym poprzestanę, jednak potem przejrzałam zdjęcia z aparatu i stwierdziłam, że aż szkoda, żeby nie ujrzały światła dziennego. Dlatego niedługo oczekujcie drugiej cz. fotorelacji z Włoch, tym razem z samymi krajobrazami!

niedziela, 6 sierpnia 2017

Włochy cz. 1 | Powrót!

Hej! Bardzo długo mnie tutaj nie było, najdłużej w całej mojej półtorarocznej blogowej przygodzie. Całe 5 miesięcy. Sporo się w tym czasie działo, więc samoistnie wycofałam się z bloga. Z początku nieświadomie, ale z czasem uświadomiłam sobie, że opuszczam to miejsce na dłużej. Oczywiście szkoda mi tego czasu, ponieważ zdaje sobie sprawę, że mogłam go wykorzystać i zrobić wiele rzeczy. Ale myślę, że tak wyszło lepiej, niż jeśli miałabym być tu na siłę, zamiast na spokojnie uporać się z własnym życiem i wstawiać tu byle co. Koniec końców, usunęłam trochę postów, z których byłam niezadowolona, doprowadziłam bloga do porządku i wróciłam!

Sporo się pozmieniało. Skróciłam włosy i takie tam. Pod koniec maja byłam tydzień we Włoszech, więc postanowiłam, że na początek nadrobię ten temat. Zdjęcia robiłam telefonem, no ale mam nadzieję, że dają radę.

sobota, 11 lutego 2017

Ania czyta: "Uratuj mnie" i "Chłopak na zastępstwo"

Cześć! Moje ferie zbliżają się już ku końcowi. Pojutrze ponownie powitam utęsknione progi szkoły, także pozdrawiam każdego, kto również. Nie wiem kiedy to minęło. Zawsze tak mówię, ale teraz naprawdę nie mam pojęcia, na czym upłynęło aż tyle czasu. Ten tydzień okazał się dosyć trudny, ponieważ na zawsze pożegnałam moją babcię. Moja natura analizowania każdej rzeczy przezwyciężyła ambicje, więc nie było mnie tu ostatnio za wiele, jak wcześniej planowałam. Więcej wylewałam myśli, aniżeli udzielałam się w internecie. Jednak mówi się trudno i idzie się dalej. Zdążyłam za to przeczytać dwie wspaniałe książki z biblioteki, o których Wam dzisiaj trochę opowiem, oczywiście bez większych spoilerów. Zanim jednak do tego przystąpię, chciałam Was poinformować, że otwieram nową serię postów pod nieco zabawnym tytułem "Ania czyta". Jak na razie nie zakładam jaka będzie jej aktywność. W razie możliwości czytam sporo, więc jeśli trafię na coś ciekawego, to z pewnością się z tym Wami podzielę.

czwartek, 2 lutego 2017

Szukając wiosny wśród drzew

Hej! Co u Was? Dzisiaj zaczyna się czwarty dzień mojej przerwy zimowej. Właściwie to szósty, licząc weekend, ale nie niszczmy marzeń, okay? Jestem przerażona tym, jak szybko data ulega zmianie. Ledwo rozpoczął się nowy rok, a już jeden miesiąc z dwunastu mamy za sobą. Staram się czerpać z ferii jak najwięcej i raz wychodzi mi to lepiej, a raz gorzej. W prawdzie jestem zadowolona, że ruszyłam się z czterech liter i wreszcie zaczęłam robić trochę bardziej wymagające wysiłku zdjęcia, niż dotychczas oraz że pozwoliłam, żeby mój czas pochłonęła sterta ukochanych książek. Ale wiecie jak to jest, kiedy ma się w swoich rękach kilkanaście wolnych dni, chce się wykorzystać je w stu procentach. Widzę już plany na nadchodzące trzy miesiące i jest w tym coś uspokajającego, a zarazem ekscytującego, iż w każdym miesiącu odnajdę to coś, co nie pozwoli mi przestać działać.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Natura zimą

Musicie przyznać, że w każdej porze roku, znajdują się rzeczy, które sprawiają, że świat staje się chociaż odrobinę bardziej piękny. Często spiesząc, nie widzimy prawdziwego blasku tego, co nas otacza. Widzimy tylko powierzchowną wersję, jaką zwiemy codziennością. Jednak czasami codzienność ulega zmianie, jeśli chociaż na chwilę postanowimy trochę zwolnić i zobaczyć to, co na pierwszy rzut oka nie zbyt widoczne. Chociaż nie mam specjalnie dobrego aparatu, uwielbiam robić nim zbliżenia, uwieczniać z pozoru nie warty zachodu obiekt i sprawiać, że przynajmniej na moment, staje się jedyną wyróżnioną rzeczą na tle wszystkich rozmazanych. Tę najbardziej istotną.

sobota, 21 stycznia 2017

Jak mieć motywację na każdy dzień?

Hej! Chwilkę mnie tutaj nie było, prawie dwa tygodnie. Przyznam Wam, że kiedy w poprzedni poniedziałek znalazłam się w szpitalu, co na szczęście nie okazało się niczym szczególnie poważnym, a na początku tego tygodnia złapało mnie przeziębienie - myślałam, że mam jakąś sposobność płynięcia z beznadziejną falą. Narobiłam sobie zaległości w szkole i już dłużej nie mogłam patrzeć na sypiącą się choinkę i świąteczne ozdoby w pokoju, które tkwiły w nim już półtora miesiąca. Byłam lekko przybita, bo lista rzeczy do zrobienia ciągle się dłużyła, a ja niespecjalnie miałam ochotę i siłę do robienia czegokolwiek. Budziłam się zrezygnowana. Kłóciłam się z rodziną praktycznie co sekundę, o byle bzdury. Mówiłam rzeczy, które potem wydawały mi się przesadne i niepotrzebnie wypowiedziane.

wtorek, 3 stycznia 2017

Żegnaj 2016!

Hej! To pierwszy post, jaki piszę w 2017 roku. Dni mijają jak szalone, ponieważ zdaje się, że dopiero zakończyłam blogmas (a było to 8 dni temu) i obchodziłam sylwestra (co zaś - działo się niemal trzy dni temu). Ale poczekajcie na najlepsze. Nieco ponad rok temu stałam w podobnym miejscu i również dzieliłam się z Wami przemyśleniami. Zupełnie do mnie nie dociera, kiedy upłynęło tak mnóstwo czasu. Wiem tylko, że przeszły rok był najlepszym, jaki przeżyłam i liczę, że aktualny równie mocno, i pozytywnie zapisze się w mojej pamięci.

Co roku uczę się nowych rzeczy, ale rok 2016 był przełomowy. Początek roku zapowiadał się beznadziejnie, byłam cieniem samej siebie. Jednak minęło kilka miesięcy i okazało się, że nawet jeśli początek nie okazał się najlepszy, reszta czasu nie musi być najgorsza. Udało mi się na dłużej utrzymać zdrowy tryb życia i chociaż nie trwało to nie wiadomo jak długo, to zaszczepiło we mnie pewność siebie, że jednak mam w sobie mnóstwo samozaparcia, o którym niejednokrotnie udaje mi się zapomnieć. Zmieniłam się, stałam się bardziej twardsza i niepokonana. Spełniłam swoje marzenie i zwiedziłam kilka miast w Anglii, w tym ukochany Londyn oraz zobaczyłam Paryż. Czasami, jak zamknę oczy, nadal widzę obraz falującej Sekwany o zmroku. Następnie zakochałam się w zamojskim parku. Przerwałam pewną znajomość i wtedy dopiero tak naprawdę odetchnęłam. Wywołałam mnóstwo zdjęć. Bardziej zaangażowałam się w bloga. Pierwszy raz w życiu obcięłam włosy na tak krótko, że sięgały mi do ramion i dotąd jestem zadowolona z tej decyzji. Znalazłam ulubioną knajpę. Spróbowałam zakazanego owocu i tego nie żałuję. Zapisałam się na kolejny projekt szkolny, tym razem do Włoch! ♥ Zrobiłam mnóstwo świątecznych rzeczy i udekorowałam pokój, tak jak marzyłam. Wreszcie udało mi się trafić z prezentem dla mamy. Otworzyłam się przed ludźmi, przed którymi miałam barierę. Kupiłam spodnie inne niż rurki, z czego jestem naprawdę dumna! Doszło do mnie, że na papierową wersję książek zawsze warto wydawać pieniądze, nawet jeśli można je znaleźć na internecie. Opublikowałam w grudniu 15 postów. Zrozumiałam, że niektóre moje kompleksy są irracjonalne. Spędziłam zabawnego sylwestra, którego długo nie zapomnę. Ten rok nie był idealny, są w nim dwie rzeczy, które definitywnie chciałabym zmienić, ale i tak był wspaniały.

niedziela, 25 grudnia 2016

Podsumowanie | top 3 osoby | mix - blogmas dzień 25

 

Cześć! Aż ciężko uwierzyć, ale to już ostatni dzień blogmas! Sama nie wiem, kiedy to minęło! Nie powiem, że jak jeden dzień, bo pracy czasami było co nie miara, ale utwierdziło mnie to w przekonaniu, że czas naprawdę biegnie jak szalony. Pamiętam, jak jeszcze niedawno kupowałam pierwsze gwiazdkowe prezenty, przystrajałam pokój, pomagałam w przygotowaniach. Jakoś trudno mi przyswoić, że kolejny raz będę mogła to zrobić dopiero za rok. Przyznam się, że bardziej czułam święta przed nimi, niż dzieje się to teraz, w ich trakcie. Właściwie, to te dwa dni praktycznie przeleciały mi przed oczami. Klimat był, ale niekoniecznie tak mocny jak kiedyś. Mimo tego, to wciąż był wyjątkowy czas i szkoda, że zleciało to tak prędko. Jutro ostatni dzień świąt i wszyscy możemy odetchnąć, ponieważ świątecznych przygotowań stało się zadość i wreszcie w spokoju możemy odpocząć.

Z jednej strony cieszę się, że nie będę musiała się martwić o dodanie kolejnego postu o określonej porze. Jednak z drugiej strony jest mi nieco smutno, że już jest po wszystkim. Może blogmasy nie zawsze były codziennie, ale każdego dnia robiłam coś związanego z blogiem i zostaje po tym pewnego rodzaju sentyment. Bardzo się cieszę, że dotrzymałam danego słowa i grudzień faktycznie był wypełniony notkami po brzegi. To wspaniałe uczucie, kiedy zrobienie czegoś wydaje się nieprawdopodobne, a jednak daje się radę i uświadamia sobie, że można więcej, niż się przypuszczało. Nauczyło mnie to wytrwałości i dało mi większą wiarę w siebie. Zrozumiałam, że mogę sobie stawiać wyższą poprzeczkę i jeśli tylko będę bardzo chciała, to jej dosięgnę.

Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy śledzili moje blogmasy, a jeszcze bardziej tym, którzy je komentowali. Chciałabym także wyłonić trójkę osób, które najbardziej rzucały mi się w oczy swoją aktywnością: Sheira, Aleksandraaa, Pandora.
 15 blogmasów. 15 świątecznych piosenek. 25 dni przepięknych dni. Mnóstwo wspomnień. ♥

sobota, 24 grudnia 2016

Get ready with me | Wigilia - blogmas dzień 23&24


Witam! Czy tylko ja nie mogę uwierzyć, że już są święta? Tyle przygotowań i oczekiwań, a tu Wigilia już za nami. Jak na tradycję przystało, piszę to przed północą. Jestem już strasznie zmęczona, ale obowiązki wzywają, nie dodać najważniejszego dnia blogmas - byłoby hańbą. Muszę przyznać, że ten dzień był pełen wrażeń. Wstałam wcześnie rano, pomagałam w kuchni i przez mnóstwo czasu sprzątałam. Dopiero potem znalazłam trochę czasu na przyszykowanie się. Po wyjściu okazało się, że padał śnieg i cieszyłam się jak małe dziecko, bo nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy białe święta. Wigilia u babci jak zwykle była pyszna i najadłam się za wszystkie czasy. Pod choinką znalazłam wyczekiwaną książkę i aż nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam!